Kobieta w męskim świecie

 

Gosia Rdest jest jedyną kobietą występującą w prestiżowej serii wyścigów Audi Sport TT Cup. Studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego odsłania kulisy walki z najlepszymi kierowcami na świecie.

Gosia Rdest

Jak odnajdujesz się w męskim świecie sportów motorowych?

Zupełnie dobrze. W obecnym sezonie rywalizuję tylko z mężczyznami i radzę sobie w takich realiach naprawdę fajnie. Przyzwyczaiłam się już do tego, że jestem jedyną dziewczyną w stawce, która przecież funkcjonuje w męskim świecie wyścigów samochodowych. Nieco ciężej było mi na początku kariery, kiedy jako 12-latka ścigałam się jeszcze w gokartach z dorosłymi mężczyznami. Kiedy zdobywałam tytuł Mistrza Polski, także byłam jedyną dziewczyną w swojej kategorii, podobnie jak w Formule BMW i F4. Można się przyzwyczaić. Jednak w zeszłym roku startowałam w zawodach, w których permanentnym zawodnikiem była Szwedka – Mikaela Åhlin – Kottulinsky. Finalnie sezon ukończyłam wyżej niż ona, z czego jestem bardzo zadowolona.

Ile jest na świecie kobiet, które z sukcesami startują w wyścigach i rajdach?

Szczerze mówiąc bardzo mało. Dziewczyny prezentujące światowy poziom można policzyć na palcach jednej ręki. No, może dwóch. Mam nadzieję, że w przyszłości to się zmieni, ale póki co, jest nas naprawdę bardzo niewiele.

Czy na torze czujesz taryfę ulgową?

Absolutnie nie. Jednak muszę przyznać, że poza torem relacje z innymi kierowcami mamy naprawdę dobre. Bardzo zbliżył nas tygodniowy Fitness Camp zorganizowany przez Audi Sport przed sezonem, na którym się zintegrowaliśmy i lepiej poznaliśmy. Jednak na torze nie ma szans nawet na najmniejszy przywilej z racji tego, że jestem kobietą. Czasami wręcz przeciwnie, bo który mężczyzna lubi być wyprzedzany przez dziewczynę? I wtedy bywa ostro.

Masz na swoim koncie tytuł Mistrza Polski.

Wiele pozytywnych wrażeń dało mi to osiągnięcie. Tytuł zdobyłam w swoim trzecim sezonie startów, w kategorii KF2. To był 2011 rok. Byłam wtedy oczywiście jedyną kobietą w stawce, a z tego co się orientuję, jestem także pierwszą w historii dziewczyną, której udało się dokonać tej sztuki. Niewiele osób wie, że gokarta trzeba mieć swojego. W Polsce ze wsparciem dla młodych kierowców jest raczej słabo, a związek wspierał mnie pokrywając jedynie koszty dojazdu na ważniejsze zawody międzynarodowe. Jeżeli chodzi o przygotowanie sprzętu, czy utrzymanie zespołu, to wszystko szło z własnej kieszeni. Dlatego, tak cenny jest ten tytuł.

Jesteś jedyną kobietą w Audi Sport TT Cup. Jak oceniasz swoje szanse w obecnym sezonie?

Chciałabym ukończyć cykl w pierwszej piątce. To jest mój cel i marzenie do którego dążę. Biorąc pod uwagę, że lepiej znam samochód oraz większość torów, powinno mi być łatwiej niż w poprzednim roku. Współpracuję również z tym samym inżynierem. Myślę, że pierwsza piątka jest jak najbardziej realna.

Gosia Rdest 2 - Gazeta

Skąd bierzesz samochody na wyścig?

W Audi Sport TT Cup płaci się za miejsce w pucharze. W pakiecie otrzymuje się zaplecze medialne oraz techniczne. Samochody również. Jednak jeżeli uszkodzi się pojazd, to faktury pokrywane są z własnej kieszeni. Jesteśmy za niego całkowicie odpowiedzialni.

Kto pracuje przy Twoim samochodzie?

Można powiedzieć, że mam kilku mechaników. Konkretniej jest tak, że za samochód odpowiadają ludzie z ramienia organizatora, czyli Audi Sport. Wszystkie pojazdy są dokładnie takie same i nie różnią się między sobą specyfikacją. Zawodnicy mogą ustawić jedynie stabilizator i dograć ciśnienie.

Kiedy poinformowałaś o zamiarze występu w Audi Sport TT Cup na Facebooku, ogromna liczba kibiców wyraziła swoje zadowolenie.

Bardzo się cieszę z tego powodu. Przeważnie jest tak, że to właśnie przed sezonem jest największe ciśnienie na informacje od zawodnika. W tym przypadku było podobnie.  Bardzo sobie cenię swoich kibiców. Z roku na rok czuję od nich coraz większe wsparcie i zaangażowanie z ich strony. Często jestem w szoku, ilu Polaków przychodzi mnie wspierać na wyścigach. Podchodzą, rozmawiamy, przybijają piąteczki. Jest miło. Ostatnio nawet zaczęli oznaczać #TeamRdest w mediach społecznościowych. Super.

Ważna jest dla Ciebie aktywność w mediach społecznościowych?

Bardzo. Studiuję nawet na kierunku „media społecznościowe w zarządzaniu”. Każdy traktuje ten obszar życia inaczej, natomiast ja bazuje głównie na swoim profilu sportowym. Każdego dnia staram się wrzucać informacje, gdzie byłam, co robiłam, itp. Widzę, że ludzi to interesuje, bo chcą być na bieżąco. Co więcej, media społecznościowe dają pewnego rodzaju darmową promocję. Fajnie, że sportowcy zaczynają korzystać oprócz Facebooka, np. ze Snapchata oraz podobnych aplikacji, bo dzięki temu są bliżej kibiców.

Czy bez pieniędzy można sobie poradzić w świecie wyścigów samochodowych?

W kartingu halowym można. Jednak nie ma się co oszukiwać – trzeba zainwestować sporo własnych pieniędzy. Jeżeli mówimy o poważnym ściganiu, to tutaj już bez sponsorów nie ma szans na funkcjonowanie. Jest to drogi sport.

Jakie jest Twoje motto życiowe?

Always banana! Towarzyszy mi ono od czasu kartingu. Mieliśmy w zwyczaju z moim pierwszym trenerem, rzucać właśnie takie powiedzonko. Wiadomo, były wzloty i upadki, ale zawsze w słabszych momentach trener pocieszał mnie i mówił: „Gosia, always banana – miej z tego przyjemność”. I tak już zostało.

Rozmawiał Szymon Wantulok


Dawać na kanał Ju Tubowy 🙂 – KLIK


Chcesz więcej ? – Wbijaj na stronę ! http://sportowymagazyn.pl oraz na fanpage na fejsie – Sports Expression 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s