Chytry dwa razy traci?

Stare polskie porzekadło głosi, że chytry dwa razy traci. Jeżeli sprawdzą się te słowa, to zespół MOSiR Bochnia już we wtorek pożegna się z szansami na awans do pierwszej ligi.

uks-krakowiak-mosir-bochnia037

Na początku krótkie wyjaśnienie:

Niespełna miesiąc temu w hali przy os. Wysokim 6, Krakowiak Szkoła Gortata podejmował MOSiR Bochnię. Był to mecz 9. serii gier II ligi piłki ręcznej. Nieoficjalnie mówiło się, że być może jest to spotkanie o drugie miejsce w stawce. Faktycznie – zespół z Bochni wydaje się na papierze być jedynym zespołem, który jest w stanie urwać punkty pewnie zmierzającej po awans ekipie Viretu Zawiercie (10 meczów, 10 zwycięstw), a Krakowiak od początku sezonu zaskakuje.

Aktualna tabela (na dzień 17.12.2016):

tabela

Jak widać, drużyna z Bochni oprócz porażki z Viretem straciła punkty tylko raz. Miało to miejsce właśnie we wspomnianej wcześniej konfrontacji z Krakowiakiem, gdyż mecz zakończył się wynikiem 26:26. I będzie on powtórzony. Dlaczego?

Całe spotkanie przebiegało w nerwowej atmosferze zarówno na boisku, jak i na ławce trenerskiej. Trener gości był często upominany, ale można to zrozumieć. Piłka ręczna to sport, w którym muszą pracować ludzie z charakterem. Zawodnicy ostro pracowali w ataku i obronie, a końcówka spotkania należała do gości, którzy – wydawało się – pewnie zmierzają po zwycięstwo. Ostatnie minuty meczu sprawiły, że kibice musieli przecierać oczy ze zdumienia. Krakowiak odrabiał w błyskawicznym tempie stratę a na 3 i pół sekundy przed końcem spotkania, w atmosferze wielkiego zamieszania na parkiecie, gospodarzom przyznano rzut karny. Wynik na tablicy … 25:26. Całkiem zrozumiałe, że w zespole gości aż zawrzało ze złości, jednak była to czysta sportowa nerwówka.

Karol Put pewnie wykonał rzut karny i doprowadził do remisu. W czym problem? Przepisy mówią, że na wykonanie rzutu karnego zawodnik ma 3 sekundy. Jest to co prawda przepis, ale nie podchodzi się do niego specjalnie restrykcyjnie. Wręcz na luzie. I o to całe zamieszanie. Po analizie nagrania wideo widać, że zawodnik Krakowiaka – Karol Put zadaje arbitrowi pytanie dotyczące czasu, wskazując palcem na zegar. Dogaduje się z bramkarzem i ustalają wspólnie, że rzut zostanie wykonany po gwizdku. Bramkarz Bochni przystaje na propozycję i sędzia akceptuje ustalenia obu zawodników. Po gwizdku sędziego, Put czeka z premedytacją, aż tablica odliczy 3 i pół sekundy i zatrąbi. Taka była umowa. Tak się dzieje i dopiero wówczas Put rozpoczyna wykonywanie rzutu karnego, już po kolejnym gwizdku arbitra. Pewnym rzutem umieszcza piłkę w siatce. Dzięki temu Krakowiak zdobywa cenny punkt, a zespół Bochni w nerwach opuszcza halę sportową.

Zapis wideo problematycznej sytuacji

Klub z Bochni złożył protest i wpłacił nawet 2000 zł kaucji, którą zwrócono. Widać determinację, ale dlaczego aż tak bardzo zależało Bochni na anulowaniu bramki wyrównującej i uznania zwycięstwa gości? To oczywiste, że strata punktu bardzo utrudnia pogoń za Viretem. Biorąc pod uwagę, że jedyne punkty, które zespół z Zawiercia może zgubić to właśnie porażka w meczu z Bochnią (jedyna rozsądna logika ze strony Bochni) to trzypunktowa strata przez remis z Krakowiakiem jest właściwie wyrokiem skazującym Bochnię na walkę o drugie miejsce w tabeli. Ale nie niemożliwą do odrobienia.

Trzy i pół sekundy. Karol Put bez problemu wykonałby rzut w tym czasie, jednak umówił się z arbitrami i bramkarzem rywali inaczej. Tak naprawdę nic by to nie zmieniło i mecz i tak zakończyłby się remisem, ale zasady są twarde i można się do nich odwoływać. Boli jednak fakt, że sztab szkoleniowy Bochni tak bardzo ukierunkowany jest na chciwość. A o fair-play lepiej w ogóle nie mówić. Zarząd klubu próbuje wykorzystać wszystkie dostępne środki aby osiągnąć cel. I oby im się nie udało, bo oprócz problemu logistycznego z organizacją kolejnych zawodów, także arbitrzy spotkania zostali zawieszeni. Może i były podstawy ale czy było to konieczne? Po trupach do celu.

Cieszy fakt, że wielu zawodników MOSiR Bochnia w nieoficjalnych rozmowach informuje, że to nie ich zachcianka bo oni uznaliby sportowo wywalczony remis. Trzeba pamiętać, że przecież to Krakowiak może wygrać w powtórzonym meczu. I wówczas szanse Bochni na awans spadają właściwie do zera. Bo chytry dwa razy traci.

Spotkanie zostanie rozegrane we wtorek o godzinie 20:30. Hala sportowa przy os. Wysokim 6. Wydaje się, że frekwencja na meczu może być całkiem niezła. A atmosfera gorąca …

Szymon Wantulok

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s