Tak było w Warnie

W piątek dziewiątego czerwca w Warnie rozpoczął się drugi dla Biało-Czerwonych turniej Ligi Światowej. Pierwsze spotkanie dnia nie przyniosło niespodzianki. Brazylia – mistrzowie olimpijscy, pokonali w czterech setach reprezentację Kanady prowadzoną przez naszego byłego szkoleniowca, Stephana Antigę. W kolejnym meczu na boisku spotkały się drużyny Bułgarii i Polski.

Z Bułgarią

Biało-Czerwoni rozpoczęli pierwszy set nieudanie. Nasi siatkarze popełniali dużo własnych błędów w ataku, mieliśmy ogromny problem z przyjęciem zagrywki. Gospodarze od początku kontrolowali przebieg całej partii i wygrali 25 :16.

Drugi set pokazał inny obraz gry naszych siatkarzy. Na początku partii wyszliśmy na prowadzenie 5:3 dzięki dobrej zagrywce Michała Kubiaka, natomiast na pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy już różnicą czterech oczek. Bułgarzy po skutecznym bloku na Michale Kubiaku zdołali zmniejszyć przewagę do dwóch punktów. Po kolejnej zepsutej zagrywce gospodarzy polski zespół objął prowadzenie 16:13. Trener de Georgi wprowadził na boisko Grzegorza Łomacza i Macieja Muzaja. Na boisku pojawił się też środkowy PGE Skry Bełchatów Karol Kłos. Błędy w ataku i zagrywce Bułgarii pozwoli wygrać tę partię 25:20

W trzecim secie praktycznie od jego początku przewagę mieli Polacy. Przy stanie 18:14 dla Polski groźnie wyglądającej kontuzji doznał nasz kapitan Michał Kubiak, którego zastąpił Aleksander Śliwka. Jednak nie przeszkodziło to drużynie De Georgiego wygrać ostatecznie 25:19 i objąć prowadzanie w meczu 2:1.

Czwarta partia była bardzo wyrównana. Dzięki punktowym blokom Karola Kłosa ponownie nasz zespół wyszedł na prowadzenie 12:10. Jednak Bułgarzy nie zwalniali tempa i doprowadzili do stanu 16:15 dla Polaków. W końcówce nasz zespół odskoczył na trzypunktową przewagę 20:17. To była za mała przewaga. Rywale doprowadzili do stanu 23:23. Oni też zdobyli dwa kolejne punkty i wygrali seta.

W tie-breaku żadna z drużyn nie zamierzała odpuścić. Bułgarzy długo prowadzili dwoma, trzema punktami. Nasi zawodnicy jednak zdołali doprowadzić do stanu 10:10.Wśród gospodarzy dobrze spisywał się Nikolay Penchev. Po Jego zagrywce i bloku na Śliwce, gospodarze zdobyli 16 punkt i wygrali mecz 3:2. Była to druga z rzędu porażka Biało-Czerwonych.

Z Brazylią

Podczas drugiego dnia zmagań w Warnie Polacy zmierzyli się z mistrzami olimpijskimi – zespołem Brazylii. To było już drugie spotkanie między tymi zespołami w tegorocznej Lidze Światowej. Pierwszy mecz w Pesaro Biało-Czerwoni wygrali 3:2. Tym razem nie było tak pięknie.

Polacy musieli sobie radzić bez Michała Kubiaka, który doznał kontuzji w meczu z Bułgarią. Na przyjęciu w naszej drużynie w pierwszym secie zaprezentował się Bartosz Kurek i Aleksander Śliwka. Polacy mieli problem ze skończeniem własnego ataku, a przewaga tylko się powiększała aż do stanu 18:11. Nasz trener zareagował zmianami, wprowadził na boisko Grzegorza Łomacza, Macieja Muzaja i Artura Szalpuka. To jednak nie pomogło. Canarinhos utrzymywali przewagę siedmiu punktów. W końcówce seta Polacy dobrze przeczytali intencję rozgrywającego przeciwników i zniwelowali straty do trzech punktów. Ostatecznie seta wygrali Brazylijczycy 25:21.

Drugą partię rozpoczęliśmy ze zmianami w porównaniu do pierwszej odsłony. Roszady niestety niewiele zmieniły w grze mistrzów świata. Brazylijczycy prowadzili odpowiednio 8:5 i 16:12. Po przerwie technicznej dzięki dobrej zagrywce środkowego Bartłomieja Lemańskiego zniwelowaliśmy przewagę do dwóch oczek. To nie wystarczyło i ponownie Canarinhos  byli lepsi i wygrali do 20.

Trzecia odsłona była niewątpliwie najlepsza w naszym wykonaniu. Na rozegraniu pozostał Łomacz, na przyjęciu Kurek i Szalpuk, ale na atak powrócił Konarski. Okazał się to bardzo dobry skład. Ciężar gry spoczywał właśnie na naszym atakującym Konarskim i na Szalpuku. Przy stanie 22:14 Trener Brazylijczyków zdecydował wymienić niemal całą szóstkę. Tą partię wygraliśmy po ataku Lemańskiego 25:17.

Kolejny set od początku był wyrównany. Zespoły grały punkt za punkt. Na drugą przerwę techniczną schodziliśmy jednak z dwupunktową stratą. W końcowej części partii pojawił się problem ze zmianami – zostaliśmy bez rozgrywającego co wykorzystali mistrzowie olimpijscy. Ostatni punkt Brazylia zdobyła po naszym nieudanym przyjęciu. Wygrała do 19 i całe spotkanie 3:1. To była kolejna z rzędu nasza porażka.

Z Kanadą

Ostatnim naszym przeciwnikiem w Warnie była reprezentacja Kanady. Podopieczni Antigi rozpoczęli ten mecz nierówno. Nasi popełniali mniej błędów w ataku, ale niespodziewanie w końcówce zespół z Kanady odrobił kilka punktów. Na przyjęciu pojawił się Michał Kubiak. Ostatnie oczko dla naszych zdobył Dawid Konarski.

Set numer dwa był w naszym wykonaniu nienajlepszy. Na pierwszej przerwie technicznej przegrywaliśmy 8:4. Na całe szczęście Biało -Czerwoni zaczęli grać skuteczniej i wykonywać dobre bloki. Na prowadzenie wyszliśmy przy stanie 24:23 i dopiero trzeci setbol był ostatnim.

Trzecia partia rozpoczęła się całkiem nieźle dla nas. Jednak chwila nieuwagi i był już remis. Na boisku Kanadyjczyków w tym secie pojawił się Nikolas Hoag, który zdobył siedem punktów. Z każdą akcją seta nasza sytuacja się pogarszała. Dobra zagrywka rywali pozwoliła zdobyć 25. punkt.

W czwartym secie na pierwszej przerwie technicznej Biało-Czerwoni mieli przewagę dwóch oczek. Z czasem nasza gra wyglądała coraz lepiej. Gdy Polacy wyszli na prowadzenie 14:11 trener Antiga poprosił o czas. Trzeba przyznać dobrą grę w tej fazie meczu Dawida Konarskiego i Michała Kubiaka oraz środkowych. Nasi nie wypuścili prowadzenia, wygrali partię do 19 i całe spotkanie 3:1

Mamy na koncie 3 zwycięstwa (z Brazylią, Włochami i Kanadą ) oraz trzy porażki ( Iran, Bułgaria, Brazylia). Nadal pozostajemy w grze i liczymy się w walce o Final Six . Teraz czeka nasz zespół ostatni turniej w tej fazie Ligi Światowej. Zagramy kolejno z Rosją, Iranem i USA. Mecze te odbędą się w Katowicach i Łodzi. Liczymy na poprawę naszej gry, szczególnie jeśli chodzi o przyjęcie i atak. Wszyscy kibice wierzą że Biało-Czerwoni wygrają te mecze i pojadą na finał w Curitibie.

Mateusz Skrzydeł

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s