Strzelali

Dwudziesta kolejka Lotto Ekstraklasy była rozgrywana dosyć wyjątkowo w tygodniu, co spowodowane było przyszłorocznym Mundialem. W niej, za najbardziej emocjonujący mecz w ciemno można było uznać Derby Krakowa, okrzyknięte również „Świętą Wojną”. Nazwa ta idealnie odzwierciedla stawkę spotkania, bowiem nie jest to mecz o trzy punkty – w nim chodzi o dużo więcej.

Do spotkania obydwie drużyny przystępowały w nienajlepszych nastrojach. Gospodarze spotkania nie spełniali oczekiwań kibiców, którzy liczyli na walkę o europejskie puchary, a obecnie celem drużyny prowadzonej przez Michała Probierza jest raczej uniknięcie spadku. W przypadku Wisły również nie było ciekawie. Po całkiem udanym początku sezonu, ostatnio klub z Reymonta nie punktuje już tak dobrze. Doprowadziło to nawet do zwolnienia trenera Ramireza po przegranym meczu z imienniczką z Płocka. Do końca roku Białą Gwiazdę poprowadzi duet legend tego klubu: Kazimierz Kmiecik i Radosław Sobolewski, co niespodziewanie tuż przed samymi derbami dodało im kolejnego smaczku – trener Pasów i były pomocnik Wisły nie przepadają za sobą.

Mecz pomiedzy dwoma najstarszymi krakowskimi, a przy okazji też polskimi drużynami był spotkaniem, w którym każdy chciał wygrać natomiast remis nikogo nie urządzał. Wisła nie wygrała na stadionie przy ul. Kałuży od listopada 2010 roku a w dniu derbów Radosław Sobolewski obchodził swoje urodziny. Atmosfera była więc podgrzana do maksimum, a to wszystko miało miejsce jeszcze przed samym meczem. Później było jeszcze bardziej gorąco, pomimo grudniowego wieczoru.

Na zegarze pojawiła się godzina 20:30 – pierwszy gwizdek sędziego i piłka w grze. Naprzeciwko siebie dwie jedenastki, które miały tylko jeden cel: zwyciężyć! Początek spotkania nie zapowiadał tego co miało później nastać, ba można by napisać, że było całkiem spokojnie. Jedni i drudzy atakowali jednak bez większego powodzenia. Raz piłkarze Pasów byli pod bramką Wiślaków, by zachwalę bronić się przed atakiem Białej Gwiazdy. Zapowiadało się na mecz walki, który zakończy się zapewne wynikiem 1:0, lub dość rozczarowującym remisem 0:0.

Na szczęście dla widowiska i kibiców gości, w 42. minucie Marcin Wasilewski wykorzystał piłkę zagraną z rzutu rożnego przez Carlitosa i wślizgiem umieścił ją w bramce, której strzegł Adam Wilk. Po tym golu zawodnicy Białej Gwiazdy złapali więcej luzu w grze oraz spokoju. Bardzo szybko to zaowocowało bowiem już trzy minuty później Paweł Brożek zagrał piłkę do Imaza, a ten umieścił ją w bramce.
Piłkarze Cracovii dostali bramkę do szatni, a chwilę po wyjściu na drugą część spotkania Imaz podwyższył na 3:0, a bardzo ekwilibrystyczną asystę ponownie zanotował Paweł Brożek. Gospodarze chcąc ratować sytuację rzucili się do ataku, ale nie przyniosło to żadnego skutku.

Później główne wydarzenia przeniosły się z boiska na trybuny, gdzie bardzo aktywni fani Pasów prowadzili przez cały mecz „żywiołowy doping” jednak w 55. piątej minucie sędzia był zmuszony przerwać grę z powodu rac, które były rzucane w sektor gości. Odpalono w ich kierunku również fajerwerki, a piłkarze w tym czasie zeszli do szatni.

Takie zachowanie osób na trybunach należy stanowczo potępić. Chociaż sam jestem dużym fanem pirotechniki na meczach, która potrafi pięknie dopełnić oprawy, to w żadnym wypadku nie można tolerować rzucania niczym w stronę innych kibiców i piłkarzy. Na szczęście spotkanie zostało wznowione, a na trybunach było już spokojniej. W 67. minucie do rzutu wolnego podszedł Carlos López – Carlitos i pięknym strzałem zdjął pajęczynę z bramki Adama Wilka. Na tablicy wyników pojawiło się 4:0 dla Wisły. Gospodarze do końca próbowali zdobyć chociaż bramkę honorową co udało im się w 89. minucie za sprawą Michała Helika, który skierował głowa piłkę do bramki Wiślaków i tym samym ustalił wynik spotkania na 1:4.

Sam mecz uznać należy za ciekawy. Bramki które padały były ładne, a strzał Carlitosa po prostu palce lizać. Na minus zaliczyć trzeba przerwanie meczu i rzucanie racami przez fanów gospodarzy. Jako ciekawostkę można podać statystyki, z których wynika, że samo spotkanie było wyrównane, a posiadanie piłki rozkładało się po 50% po 90 minutach, a po pierwszej połowie 60% do 40% na korzyść Cracovii. Piłkarze Pasów stworzyli też więcej sytuacji bramkowych 13 do 11, jednak oddali mniej celnych strzałów na bramkę rywali 6 do 8.

Była to pierwsza wygrana Wisły nad Cracovią na stadionie im Józefa Piłsudzkiego od 7 lat i najwyższe wyjazdowe  zwycięstwo w derbach od 1976 roku kiedy to Biała Gwiazda pokonała Pasy 5:1, a pierwszą bramkę dla gości zdobył obecny trener Kazimierz Kmiecik. Po dwudziestu kolejkach Cracovia jest piętnasta z dziewiętnastoma punktami, a Wisła Kraków z trzydziestoma jeden oczkami plasuje się na szóstej pozycji. W tym roku czeka nas jeszcze jedna kolejka, a w niej Pasy zagrają na wyjeździe z Górnikiem, natomiast Biała Gwiazda podejmie na Reymonta 22, drużynę Zagłębia Lubin.

Cracovia – Wisła Kraków 1:4 (0:2)

Bramki: Michał Helik (89) – Marcin Wasilewski (42), Jesus Imaz (45, 47), Carlitos (67).

Żółte kartki: Matić Fink, Piotr Malarczyk – Pol Llonch, Zoran Arsenić, Victor Perez

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów 14 000.

Cracovia: Adam Wilk – Matić Fink, Michał Helik, Piotr Malarczyk (75. Ołeksij Dytiatiew), Kamil Pestka – Szymon Drewniak, Adam Deja – Jaroslav Mihalik, Javi Hernández, Jakub Wójcicki (46. Mateusz Szczepaniak) – Krzysztof Piątek

Wisła Kraków: Julian Cuesta – Zoran Arsenić, Arkadiusz Głowacki, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok – Pol Llonch, Vullnet Basha (85. Victor Perez) – Rafał Boguski (82. Patryk Małecki), Jesus Imaz, Carlos López – Paweł Brożek (81. Kamil Wojtkowski)

Waldemar Ignaciuk

fot. Damian Pytlak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s